Menu
Szybki kontakt

Katolickie Stowarzyszenie Wiernych
NOWA EWANGELIZACJA

tel: +48 504-132-575
tel: +48 661-440-145

mtopolska@tlen.pl
kontakt@nowaewangelizacja.pl

Rekolekcje dla dzieci

Małgorzata i Mirosław
Ciuraszkiewiczowie

miroslawc@gmail.com

tel: +48 880-815-382
tel: +48 784-013-034

Etapy drogi we wspólnocie

Ida Niemirowska

Odnalezienie

To etap początkowy życia we wspólnocie, chociaż może trwać kilka lat. Zazwyczaj jest to czas nawrócenia, bądź głębszego poznawania Boga. Człowiek czuje się szczęśliwy, gdyż doświadczył Bożej miłości, a we wspólnocie doznał ludzkiej życzliwości, której brakowało mu w codziennym życiu. Wspólnota staje się wtedy niejako drugim domem. Chciałoby się w niej spędzać każdą wolną chwilę. Wprost trudno wyobrazić sobie sytuację niemożności uczestnictwa w spotkaniu modlitewnym. Człowiek jest cały oddany życiu wspólnotowemu, z „sercem na dłoni” zwraca się ku każdemu.

Jest to okres entuzjazmu połączony zazwyczaj z idealizacją. Często wypowiedzi na temat swojej grupy są pełne zachwytu, a każda krytyka pochodząca od kogoś z zewnątrz jest przyjmowana bardzo emocjonalnie. Nierzadko też rodzi się w sercu poczucie wyższości wobec innych ruchów, bądź osób niezrzeszonych. U lidera i animatorów zauważa się tylko dobre strony, a osoby obdarzone charyzmatami bywają traktowane jak święte i nieskazitelne. Człowiek ma głębokie przeświadczenie, iż odkrył najlepszą i najpewniejszą ścieżkę wiodącą do świętości i nie ma zamiaru z niej zejść. Czerpie garściami z bogactwa wspólnoty. Chętnie korzysta z rekolekcji bądź innych spotkań formacyjnych. Częściej niż dawniej (a nierzadko po raz pierwszy) sięga po Pismo święte i lekturę duchową. Jak gąbka chłonie każdy rodzaj nauczania.

Okres ten można porównać do zakochania. Jest potrzebny – i dodajmy też – ważny. Trzeba jednak pamiętać, że stanowi on pierwszy krok, więc nie należy tego etapu sztucznie przedłużać.

Rozczarowanie

Wchodząc do wspólnoty i trwając w niej, każdy z jej członków nosi w sercu różne oczekiwania i pragnienia. W umyśle ukryty jest idealny (często nieświadomy) obraz dotyczący życia we wspólnocie. Wcześniej czy później musi jednak nastąpić konfrontacja ideału z rzeczywistością. Ze zdumieniem odkrywa się wtedy „drugą twarz” wspólnoty. Tak wiele odnajduje się na niej „szram i blizn”. Na usta cisną się liczne pytania, a uzyskiwane odpowiedzi zaprawione są goryczą. Nagle dostrzega się niedociągnięcia w posłudze lidera bądź kapłana; animatorzy zostają poddani ostrej krytyce. Trudno uwierzyć, że nie mamy do czynienia z ideałami, lecz z grzesznymi ludźmi. Ileż ich braków bądź grzechów staje nam przed oczami. W sercu, w miejscu wcześniejszej radości, pojawia się smutek i rozgoryczenie. Dominującym uczuciem staje się często rozczarowanie. Odpowiedzialni za wspólnotę oraz otaczający nas ludzie nie spełnili tylu naszych oczekiwań i pragnień. Słowa: „brat i siostra”, „wspólnota”, „miłość” zaczynają znikać z naszego słownika bądź są wymawiane z goryczą lub ironią.

Jeśli nie zatrzymamy się wtedy i nie podejmiemy pracy z pojawiającymi się uczuciami, w nasze serce powoli zacznie wkradać się niechęć, gniew, a czasem nawet nienawiść w stosunku do konkretnych osób ze wspólnoty. Temperatura uczuć jest wtedy bardzo wysoka i można próbować ją „obniżyć” przez wylewanie swych żalów i pretensji w rozmowach z różnymi osobami. Jeśli czyni się to wobec zaufanego przyjaciela, będzie to droga ku przemianie. Niestety, często można wtedy zaobserwować, iż rozmówcami osób rozżalonych są ludzie bardzo różni, najczęściej nie ci, do których adresowane są pretensje. W ten sposób we wspólnocie pojawia się obmowa, która jest zawsze niszcząca. Uderza bowiem w konkretne osoby, we wspólnotę, a także w człowieka, który jest inspiratorem takich rozmów. Obmowa utwierdza w uczuciach przykrych, które powodują stopniowe „twardnienie” serca, utrudniając proces przebaczenia (por. Jak budować wspólnotę i jak w niej wzrastać, Magdalenka 1999, s. 60-61). Człowiek, czując się oszukanym i poranionym, zamyka się w sobie, nie uczestniczy w życiu wspólnoty. Nie przychodzi z chęcią na spotkania modlitewne, a nierzadko zaczyna myśleć o zmianie grupy bądź ma zamiar już nigdy nie angażować się w jakąkolwiek formę życia wspólnotowego.

Głównym problemem na tym etapie rozwoju, zdaje się być grzeszność poszczególnych osób we wspólnocie i wielka niedoskonałość grupy. Rzeczywistym jednak problemem jest nasz sposób reagowania na słabości braci i sióstr. por. B. Dec, M.Gajda, Życie tajemnicą Kościoła, Szczecin 2002, s. 98-99

Wszystko, co dokonuje się w tym okresie, jest bardzo trudne, ale i szalenie istotne dla rozwoju osobistego.

Jeśli chrześcijanin nie stanie w miejscu, ale pozwoli się prowadzić Duchowi Świętemu, zacznie także w sobie dostrzegać liczne słabości. Z wielką ostrością zauważy różne uchybienia w swojej posłudze. Często ze zdziwieniem stwierdzi, iż on również ranił i rani wiele osób w grupie. Zacznie widzieć swą małość, słabość i wielką niezdolność kochania tych, z którymi tworzy wspólnotę. W ten sposób Duch Święty dokonuje w nim oczyszczenia. On pragnie, aby człowiek na nowo, w kontekście życia wspólnotowego, odkrył jedną z podstawowych prawd – jestem grzesznikiem, zdolnym czynić różnego rodzaju zło (por. B.Dec, M.Gajda, Życie tajemnicą Kościoła, Szczecin 2002, s. 98-99). To nie tylko bracia i siostry są słabi, ja także wraz z nimi bardzo potrzebuję Bożego przebaczenia i Bożej Miłości.

W tym czasie ważne będzie wypowiadanie swych uczuć, żalów i całego rozczarowania wobec osoby zaufanej i mającej pewne doświadczenie w Bożych drogach. Kapłan, bądź mądry przyjaciel, pomoże otworzyć się na łaskę oczyszczenia, uchroni przez pochopnymi opiniami i decyzjami. Pożyteczną praktyką jest wtedy modlitwa do Ducha Świętego o światło i odwagę stawania w prawdzie o drugim człowieku i o sobie samym. Należy także podjąć wysiłek uczestniczenia w spotkaniach mimo całej ”wewnętrznej burzy”. Obecność we wspólnocie w tym okresie będzie przejawem wierności, a ta stanie się drogą ku dojrzalszej miłości.

Przemiana

Na tym etapie oczyszczenie trwa nadal, choć przyjmuje inną nieco formę. Bóg stawia człowiekowi pytania dotyczące motywacji jego bycia we wspólnocie. Czego szukam? Dowartościowania, poczucia bezpieczeństwa? Jeśli pełnię posługę, to czy przypadkiem podświadomie nie oczekuję wdzięczności i uznania? Jest to okres, w którym Bóg poprzez zranienia, przeciwności i przykre doświadczenia odsłania zakamarki serca. Ze swym światłem chce dotrzeć do mrocznych miejsc, które wcześniej nie były widoczne. Pragnie przemieniać „skamieniałe” przestrzenie w ludzkim wnętrzu w obszary tętniące Jego życiem: I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała (Ez 36,26). Tak więc jest to czas łaski. Przyjmowanie jej dokonuje się wtedy, gdy człowiek z odwagą szuka odpowiedzi na pytania, jakie stają przed nim, a jest ich w tym okresie niemało. Czy chcę przyjąć prawdę o wspólnocie? O sobie? Czy mam ochotę dać coś z siebie tej niedoskonałej grupie? Czy uczęszczanie na spotkania modlitewne nie jest dla mnie ucieczką przed problemami w pracy, w domu?

Poprzedni etap był nacechowany buntem, niezgodą na odkrywaną stopniowo prawdę o wspólnocie i o sobie samym. Omawiany okres ma być początkiem procesu akceptacji rzeczywistości, w jakiej się żyje. A więc przyjmowaniem faktu, iż „nie chodzi wcale o to, aby we wspólnocie znajdowali się ludzie doskonali. Wspólnotę tworzą osoby ze sobą związane i w każdej z nich znajduje się mieszanina dobra i zła, ciemności i światła, miłości i nienawiści. Wspólnota jest jedynie glebą, na której każdy może bez obawy wzrastać, dążąc do wyzwolenia ukrytych w sobie form miłości” (J. Vanier, Wspólnota, Warszawa 1985, s.36). Człowiek uczy się z pokorą przyjmowania prawdy o swej małości i słabości. Otwiera się wtedy także na przyjmowanie wszelkich ograniczeń innych osób. Właśnie jako grzesznik zaczyna pragnąć iść do Jezusa razem z innymi tak jak i on „ułomnymi”. Słabość przestaje być przeszkodą, a staje się drogą prowadzącą do miłości, a więc ku drugiemu, ku Bogu. Okres ten jest szkołą przebaczenia. Bóg daje konkretne lekcje ,na których uczy ,że przebaczenie nie polega na usprawiedliwianiu osób lub pomniejszaniu problemu, a tym bardziej na „zapominaniu”. Chrześcijanin otrzymuje łaskę przyjęcia prawdy, nierzadko gorzkiej, ale wyzwalającej z niewoli przykrych uczuć, idealistycznych poglądów. Otrzymany w ten sposób dar wolności pozwala spojrzeć realistycznie na siebie, na wspólnotę. W codzienności zaczyna się żyć słowami św. Pawła: obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczał wam, tak i wy! Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości (Kol 3,12-14).

Akceptacja

Zazwyczaj po dłuższej wewnętrznej wędrówce dochodzi się do ostatniego etapu rozwoju. Odkrywa się na nowo wspólnotę, która jawi się nie tylko jako źródło zaspokajające moje potrzeby, lecz staje się ona miejscem świadomej służby. W związku z tym w człowieku wzrasta pragnienie odkrywania swych darów, aby nimi ubogacać innych. Zmniejszają się opory przed posługą charyzmatami, które często mają źródło w bojaźni o „dobre imię”. Motywacją zaczyna być miłość ku braciom i siostrom. Zaczyna dostrzegać się wagę prostych słów, gestów, małych uczynków spełnianych wobec bliźnich. Pogłębia się zatem rozumienie służby, która nie zawsze przejawia się w tym co widoczne lub nadzwyczajne. Wszelkie jej przejawy zaczynają być oczywistym stylem życia (zob. Flp 2,3-4).

Człowiek wyraża zgodę na ciągłe obumieranie swego „ja”, które najszybciej dokonuje się w grupie. Wcześniejsze doświadczenia pozwoliły odkryć, iż „śmierć” egoizmu, który ma wiele postaci, jest drogą do życia w miłości. W miejsce dawnych pytań: ”Dlaczego mnie to spotkało?”, ”Jak oni mogli tak postąpić?” pojawia się refleksja- Co Bóg pragnie mi powiedzieć przez to wydarzenie? ,Jak mam spożytkować to doświadczenie, aby służyło memu rozwojowi?.

Pojawia się radykalizm, który zazwyczaj prowadzi do „obfitego owocowania” w dobre czyny. Etap ten cechuje większa akceptacja osób ze wspólnoty, jak i siebie samego. To z kolei wiedzie do postawy ciągłego wybaczania sobie i innym. (zob. Rz 15,7). Dopiero teraz następuje świadomy i dojrzały wybór wspólnoty jako swego miejsca w Kościele. Jest to wybór gleby, na której człowiek pragnie się rozwijać, aby przynosząc coraz obfitsze owoce, służyć innym ludziom, a Bogu jako swemu Ojcu oddawać chwałę.

Trudności, które są nieodzownym elementem każdej drogi prowadzącej ku rozwojowi, niech nie zasłonią nam ideału wspólnoty, mającej swe korzenie w Boskiej Wspólnocie Osób – w Trójcy Świętej. Ideał niech nas zachwyca i pociąga swym pięknem. „Wspólnota jest bowiem jak orkiestra, która gra symfonię. Każdy instrument osobno brzmi pięknie. Ale gdy wszystkie grają razem, jeden ustępuje miejsca drugiemu w odpowiednim momencie, to brzmi jeszcze piękniej. Wspólnota jest jak park pełen kwiatów, krzewów i drzew. Każde pomaga żyć innym. Wszystkie razem w swej harmonii świadczą o pięknie samego Boga, stwórcy i ogrodnika”(J. Vanier, Wspólnota, Warszawa 1985,s.45).

w: Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym 2(2008)

Katechezy

Życie braterskie we wspólnocie

O. Tadeusz Hajduk SJ

1. PODSTAWY WIĘZI WSPÓLNOTOWEJ

2. WZAJEMNA KOMUNIKACJA JAKO WARUNEK WSPÓLNEGO WZRASTANIA

 

Temat pochodzi z dokumentu "Congregavit nos in unum Christi amor" Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego z 2.02.1994. Dokument ten w jego polskim tłumaczeniu nosi nazwę właśnie "Życie braterskie we wspólnocie". Dokument ten przedstawia pewne wskazania, które mają pomóc w dziele nieustannej ewangelicznej odnowy wspólnot Cytowane poniżej numery pochodzą właśnie z tego dokumentu.

 

1. PODSTAWY WIĘZI WSPÓLNOTOWEJ

Już Sobór Watykański II, przypomina, że wzorem wspólnoty jest kościół pierwotny: "Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich...

Święty Paweł człowiekiem relacji

O. Tadeusz Hajduk SJ

Relacja Pawła do Boga


Zachęca św. Pawła w swoich Listach do naśladowania jego samego. Przypomina apostoł Koryntianom: Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie. Proszę was przeto, bądźcie naśladowcami moimi [1 Kor 4 15–16]. I nieco dalej sprecyzuje to swoje odważne zaproszenie: Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa [1 Kor 11,1]
Do Filipin podobną zachętę: Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. [Flp 3,16] Pisząc do gminy w Tesalonice stwierdza, że taką postawę w nich widzi: A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, [1 Tes1,6]

Jedność ponad wszystko

Małgorzata Stuła-Topolska


"Jedność ponad wszystko! Niewiele znaczą dyskusje, zagadnienia, nawet najbardziej pobożne tematy, jeśli nie damy życia Jezusowi pośród nas.... Jedność trzeba utrzymać za wszelką cenę" – pisała Chiara Lubich. Sam Jezus modli się za nas nieustannie: aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał (J 17, 21). Jak wiemy, jest to zdanie z testamentu Pana Jezusa, przekazanego w chwili, kiedy żegnał się z uczniami. W takich momentach ludzie mówią sobie rzeczy najważniejsze. A Jezus modlił się za nas do Ojca, abyśmy, tak jak Oni, stanowili jedno. Po co? Aby świat uwierzył. Bez świadectwa jedności nie ma wiary. Jedność jest naszym obowiązkiem, jest podstawą skutecznej ewangelizacji. Jedność już sama w sobie jest ewangelizująca. Gdzie są dwaj, albo trzej zebrani w imię moje, tam Ja jestem pośród nich."(Mt 18,20)

Szymon Piotr - rybak z Kafarnaum

Jolanta Bajcer


Tematem tej katechezy ma być: Szymon Piotr – rybak z Kafarnaum staje się łowcą ludzi. Być łowcą ludzi, to brzmi bardzo odpowiedzialnie, bo ludzie to dzieci Boga, stworzone na Jego obraz i podobieństwo. Komu więc Bóg powierza taką odpowiedzialność?

1.Szymon – rybak z Kafarnaum Szymon jest zwyczajnym człowiekiem, rybakiem. Codziennym jego zajęciem jest połów ryb na jeziorze Galilejskim. Wyłowione ryby są źródłem utrzymania dla niego i dla jego rodziny. Jest człowiekiem żonatym. Pismo Święte wspomina o jego domu i o teściowej, która tam mieszkała. Pracuje ze swoim bratem Andrzejem. Jego wspólnikami w pracy są rybacy:Jakub i Jan – synowie Zebedeusza. Szymon mieszka w Kafarnaum. Kafarnaum jest miastem, którego mieszkańcy, nie są zbyt skłonni do nawrócenia swoich serc ku Bogu. Pan Jezus wyraził się o tym mieście w ten sposób: "A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego."(Mt 11,23) W takim więc mieście mieszka Szymon.

Wezwani do misji jak św. Paweł

Ks. Wojciech Turek ssd


Zachęcam was:
bądźcie moimi naśladowcami! (1Kor 4,16) Być św. Pawłem żyjącym dzisiaj.

Czas, którym dysponujemy, nie daje nam możliwości rozwinięcia szerokiej refleksji o osobie św. Pawła Apostoła, jego życiu i dziele, którego dokonał. Nie chciałbym jednak żeby nasze spotkanie sprowadziło się do tego, że podamy kilka dat z życia Apostoła i przytoczymy kilka faktów z nim związanych. Takie informacje każdy może znaleźć we wprowadzeniach do listów św. Pawła lub innych opracowaniach. Trudnym zadaniem byłoby też wskazanie jakiejś jednej cechy św. Pawła i uznanie jej za absolutnie podstawową w jego życiu, gdyż św. Paweł miał tak bogatą osobowość i charakteryzował się tak wielkim bogactwem postaw, że koncentracja na tylko jednym aspekcie mogłaby bardzo zawęzić perspektywę naszego spojrzenia na Apostoła.

Wspólnota i jej rola w duchowym wzroście chrześcijanina

Mirosław Topolski


Cel katechezy : ukazać,że
tylko we wspólnocie możemy trwać i wzrastać w życiu według Ducha Świętego

1.ETYMOLOGIA WSPÓLNOTY

1.1. gr. " κοινωνία– koinonia " ( od koinos : wspólny, koinoo: wprowadzić do wspólnoty ) : posiadanie czegoś z innymi, dzielić z kimś coś, uczestniczyć w czymś

1.2. gr. "ľ??????– metecheo" : (mieć z kimś , coś; uczestniczyć) , stąd: wspólnota, współczucie wspólnotę przy ołtarzu lub udział w tym samym Ciele i Krwi Chrystusa wyraża się tymi słowami : koinonia i metecheo

Znaczenie Słowa Bożego dla Ewangelizacji

Małgorzata Stuła - Topolska


Nie sposób mówić o ewangelizacji i nie pokazać znaczenia dla niej Słowa Bożego. Ono bowiem dla ewangelizacji jest fundamentem wszelkich apostolskich działań. Z niego bierze początek wszystko co możemy o niej powiedzieć, o niej się nauczyć. Ewangelizacji nie wymyślił żaden papież, ani żaden z założycieli zakonów, czy ruchów kościelnych. Nie zrodziła się też w tak bardzo nam wszystkim drogiej Odnowie w Duchu Świętym. Ona jest wzięta z Ewangelii, z nauczania samego Jezusa. Wezwanie do ewangelizacji to jego duchowy testament, który zostawił apostołom przed wniebowstąpieniem. Znajdziemy go w Piśmie Świętym, został tam skrupulatnie, wiernie zapisany przez ewangelistów. Ileż to już razy w swoim życiu słyszeliśmy wielki nakaz misyjny Jezusa: "Idźcie i czyńcie uczniów wśród wszystkich narodów..."(Mt 28,19).
On już od 2 tys. lat inspiruje i zapala pokolenia ewangelizatorów.

Mogę być ewangelizatorem

Ida Niemirowska

Osoby zaangażowane w życie Kościoła na ogół rozumieją potrzebę ewangelizacji. Większość z nich jednak nie wiąże jej ze sobą. Kojarzy bowiem ewangelizację zazwyczaj z grupą ludzi prowadzących rekolekcje w parafiach lub szkołach, bądź podejmujących inne dzieła typu: pantomima, drama, śpiew. Uważają te osoby za obdarowane, przeszkolone, za „specjalistów od ewangelizacji”. Podświadomie nie zaliczając siebie do tej grupy, nie przyjmują wezwania do głoszenia Ewangelii, jako adresowanego do siebie. Natomiast Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina wierzącym, zwłaszcza tym, którzy twierdzą, że spotkali w swoim życiu Jezusa, iż: „Z tego przenikniętego miłością poznania Chrystusa rodzi się pragnienie głoszenia Go, „ewangelizowania” i prowadzenia innych osób do „tak” wiary w Jezusa Chrystusa (KKK 429).

Jak więc większość z nas może stać się ewangelizatorami, a więc ludźmi, którzy ukażą innym prawdziwe oblicze Boga, pomogą spotkać Jezusa, uwierzyć w Miłość?